Aktualności

Pisanie sagi to jak układanie puzzli

Często nie pamiętam, kiedy kogoś zabiłam albo jak dałam mu na imię. Dlatego teraz piszę już z narysowanym drzewem genealogicznym – o tym, jak się pisze sagę rozmawiamy z Anną Sakowicz, autorką „Jaśminowej Sagi”, czyli wydanego jesienią 2020 roku „Czasu grzechu” i „Czasu gniewu”, którego premiera już w marcu 2021 r.

Skąd pomysł na sagę rodziny Jaśmińskich i dlaczego dzieje się w Gdańsku?
Anna Sakowicz
: – Do pisania sagi zabierałam się dwa lata. Najpierw miała to być powieść z wątkiem wydarzeń grudniowych 1970 roku, ale po napisaniu stu stron stwierdziłam, że ta historia wymaga innej oprawy. Wymyśliłam sagę. Chciałam, by kojarzyła się przyjemnie i oddziaływała na wszystkie zmysły czytelników. A że akurat wycinaliśmy sprzed domu jaśmin, powstał pomysł na Jaśmińskich, na „Jaśminową Sagę”. Gdańsk był już naturalnym wyborem. Uwielbiam to miasto! Mój mąż zbiera stare pocztówki Gdańska i chyba oglądanie ich pobudziło tęsknotę za dawnym klimatem tego miasta. Od jakiegoś czasu interesowało mnie, skąd w gdańszczanach nostalgia za Wolnym Miastem Gdańskiem. Dlaczego na gdańskich samochodach pojawia się znaczek DA?

Przeczytaj o Gdańsku Anny Sakowicz TUTAJ.

Jak się pisze sagę? Co sprawia kłopot, a co frajdę?
– To moja pierwsza saga, więc się uczę na błędach. Początkowo kłopot sprawiało mi zapamiętanie tego, co przeczytałam. Zbierałam materiały. Obłożyłam się stosem książek, zaznaczałam w nich odpowiednie miejsca, ale zanim się spostrzegłam, leżało przede mną kilkanaście książek, a z każdej wystawało kilkadziesiąt zakładek. Miałam wrażenie, że ironicznie się do mnie szczerzyły. Pogubiłam się w tym, gdzie i co przeczytałam. Potem dopiero wpadłam na pomysł, by po przeczytaniu katalogować informacje. To, z czym miałam najwięcej kłopotów, sprawiło mi też największą frajdę. Zdobywanie wiedzy jest najprzyjemniejsze w pisaniu książki z bogatym tłem historycznym. Dowiedziałam się dzięki temu wielu ciekawych rzeczy na temat Gdańska.

A jak się pisze sagę? Porównałabym to do układania puzzli. Często sceny nie powstawały chronologicznie, więc potem to wszystko składałam w całość. I wtedy okazywało się, że nie każdy element idealnie pasował do poprzedniego, więc część musiałam pisać od nowa. Nie spodziewałam się, że to tak mrówcza praca.

Przeczytaj o autorce TUTAJ.
Jakie ma powody do świętowania Anna Sakowicz, sprawdź TUTAJ.

Jak radzisz sobie z zapamiętaniem bohaterów i ich kolejnych przygód? Co Ci pomaga?
– Czym dalej w las, tym ciemniej. Na początku miałam małą rodzinę Jaśmińskich: rodziców i dzieci, ale na łamach powieści zmieniały się pokolenia, a rodzina Jaśmińskich rozrastała się szybko, więc nie sposób było zapamiętać ich imion, dat urodzin i śmierci. Teraz mam już drzewo genealogiczne, dzięki któremu wiem, kto jest kim, jakie i z kim łączą go relacje. Często nie pamiętam, kiedy kogoś zabiłam albo jak dałam mu na imię. Bez notatek bym zginęła i pewnie Witkacy byłby ze mnie dumny, gdyby zobaczył mózg wariata na papierze. Notatki, drzewo genealogiczne, a także redaktorzy i korektorzy pomagają mi zapanować nad tym światem.

TU kupisz pierwszy tom „Jaśminowej Sagi”.

Jak tworzysz opowieść? Masz rozpisane koleje losu każdego z bohaterów, czy wymyślasz je w trakcie pisania?
– Z reguły wiem, co spotka moich bohaterów, ale bywa, że zmieniam zdanie podczas pisania. Tak było z Josephem Hirszem. Miałam w planie, że mężczyzna zginie zaraz na początku drugiego tomu, ale czytelniczki by mi tego nie wybaczyły. Nie zdradzę, co się przydarzy Hirszowi i kiedy go „zamorduję”, ale na pewno uniknął pierwotnie zaplanowanego losu dzięki miłości czytelniczek. Moja ciocia, która właśnie skończyła czytać pierwszy tom, napisała mi niedawno esemesa: „Tylko nie rób krzywdy Josephowi!”.

TU zamówisz drugi tom „Jaśminowej Sagi”.

Co jest najważniejszego dla Ciebie w drugim tomie „Czas gniewu”, który zaczyna się wraz z wybuchem II wojny światowej i prowadzi nas do 1968 roku?
– Myślę, że bardzo ważne jest pokazanie uwikłania człowieka w historię. Druga wojna na pewno mocno dotknie moich bohaterów. Często bywa tak, że nie interesujemy się polityką i nie zdajemy sobie sprawy, jaki ma ona wpływ na nasze życie. Pisząc sagę przekonałam się, że przed polityką i historią nie możemy uciec. Wciąga nas w wir, a my często mu się poddajemy, walcząc po prostu o przetrwanie.

Pisząc sagę i analizując relacje rodzinne, dostrzegam skrypty pokoleniowe, to jak powtarzamy błędy rodziców i dziadków. I właśnie te traumy, obciążenia rodowe były dla mnie tak samo ważne, jak historia.

Kto przyjaciel, a kto wróg? – przeczytaj TUTAJ rozmowę z konsultantem historycznym „Jaśminowej Sagi”.

Co przyniesie trzeci tom? Będzie happy end?
– Jeżeli spojrzy się na historię i na to, jakie koła zatacza, to trudno mówić o szczęśliwym zakończeniu. Mogę zdradzić, że życie moich bohaterek, ich córek, synów, wnuczek i wnuków będzie układać się różnie, ale część z nich spotka happy end.

Jeżeli jeszcze mówimy o historii, to wystarczy spojrzeć na lata, w jakich się rozgrywają poszczególne tomy i tytuły. „Czas grzechu” kojarzył mi się z narastającym faszyzmem, „Czas gniewu” – to wojna, chaos, złość. Potem chciałoby się, żeby było lepiej, ale przychodzi czas rozczarowań, „Czas goryczy”, PRL… A co dla historii znaczy happy end? Czy w ogóle kiedykolwiek mamy z nim do czynienia? Żeby nie zasmucać na koniec i nie wieszczyć tylko zła, powiem, że wszystko skończy się dobrze. Ci, którym uda się wyjść cało spod mojego pióra, będą żyli długo i szczęśliwie.

TU kupisz książkę Anny Sakowicz „Listy do A.”

Zakupy razem:

0.00 PLN

Sposób i koszt dostawy wybierzesz w następnym kroku

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów