Aktualności

Saga, kobiety i ja - wywiad z Anną Sakowicz

Rozmowa z Anną Sakowicz, autorką „Jaśminowej Sagi”, która będzie miała premierę 30 września 2020 roku. Książka dostępna w przedsprzedaży (kliknij w okładkę) 


Trzy siostry, tak inne – skąd pomysł na takie bohaterki Twojej „Jaśminowej Sagi”?

Anna Sakowicz: – Jak narodził się pomysł, dziś już nie pamiętam, bo notatki do sagi zaczęłam robić ponad dwa lata temu. Do budowy postaci wykorzystałam motyw o trzech braciach znany z baśni. Każdy go doskonale pamięta. Było sobie trzech braci… najmłodszy był uznany przez wszystkich za głupiego i zamiast części majątku po ojcu, otrzymał na przykład tylko kota.
Siostry Jaśmińskie są różne, dwie piękne i mądre, a trzecia niezbyt urodziwa, bez szczególnych talentów. Przynajmniej na początku powieści maluje się taki portret Jaśmińskich, w czasie rozwoju akcji się zmienia. Lubię zabawy konwencją, stąd pewnie taki pomysł.

Wszystkie trzy siostry kochają muzykę. Są wrażliwe i delikatne jak płatki jaśminu. Nie da się ich nie lubić

Przeczytaj o autorce TUTAJ 

Jak Ci się pisało książkę, w której matka i ojciec potrafią uderzyć w twarz córki?
– Jestem przeciwniczką kar cielesnych. Jednak na początku dwudziestego wieku świadomość na temat wychowania dzieci była zupełnie inna. Jako pisarka musiałam stworzyć typową rodzinę patriarchalną z ojcem wychowującym dzieci twardą ręką. Chciałam, by postaci i relacje między nimi były wiarygodne. Przecież jeszcze pokolenie moich rodziców uważało, że kara cielesna jest podstawą wychowania i sama jako dziecko kilka razy poczułam na skórze pasek. Zresztą i dzisiaj niektórzy rodzice uważają, że lanie nie zaszkodzi. Ludzie nie zmieniają się tak szybko.
Uważam, że dla każdego autora ważne jest, by świat przedstawiony w książce był wiarygodny, nawet jeżeli opisywane sceny nie należą do przyjemnych. Zresztą starałam się zrozumieć swoich bohaterów, czasy, w jakich żyli. Przykro mi, że muszę ich krzywdzić i na przykład narażać na razy od rodziców.

Co, swoimi bohaterkami i ich losami, chcesz przekazać dzisiejszym dziewczynom, kobietom?
– Chciałabym, żeby doceniły rolę matek, babć i prababć w walce o niezależność kobiet. Ponadto ważne, żeby uświadomić sobie, że ta niezależność nie jest nam dana raz na zawsze. Jeżeli my same nie będziemy się upominały o równe traktowanie, to mężczyźni nie dadzą nam tego ot tak. Dzisiaj możemy głosować i uczyć się, ale na pewno jest jeszcze wiele do zrobienia w różnych zakamarkach naszego życia. Kobiety wciąż zarabiają mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach, są dyskryminowane w pracy, są ofiarami przemocy w rodzinie… Można by wymienić jeszcze kilka istotnych zagadnień.

Są to czasy, kiedy o wartości kobiety decyduje zasobność portfela jej męża, a nie wykształcenie

Siostry Jaśmińskie są przykładem młodych kobiet, które mają marzenia, ale nie mogą ich spełniać, bo świat, w którym żyją, jest mocno patriarchalny, a tradycja nakazuje, by żyły według zasad określonych przez poprzednie pokolenia. Myślę, że żadna ze współczesnych kobiet nie chciałaby powrotu tamtego świata, choć w sumie, gdy słucha się niektórych polityczek, ma się co do tego wątpliwości.

Czego z „Jaśminowej Sagi” mogą się dowiedzieć czytelnicy o roli i postrzeganiu kobiet w okresie międzywojennym?
– Akcja mojej powieści rozpoczyna się w 1916 roku. Na sytuację kobiet miała wpływ pierwsza wojna światowa. Paradoksalnie pomogła kobietom w zdobywaniu nowych stanowisk pracy. Powszechna mobilizacja spowodowała, że trzeba było zatrudniać kobiety – wspominam o tym w książce na przykładzie konduktorki tramwajowej. Oczywiście zarabiały mniej niż mężczyźni.
Ważną postacią w powieści jest Katarzyna Jaśmińska. To jedna z bohaterek, która świadomie angażuje się w walkę o prawa wyborcze kobiet, pragnie również równego dostępu do edukacji dla kobiet i mężczyzn. Cierpi, bo nie może studiować. Są to czasy, kiedy o wartości kobiety decyduje zasobność portfela jej męża, a nie wykształcenie.
Jedna z sióstr szefa Katarzyny, pisarza Zygmunta Cichońskiego marzy, by zostać sędzią. Do tego zawodu dopuszczano jedynie mężczyzn, choć Konstytucja marcowa uchyliła wydany w tej sprawie dekret z 1919 roku. Pierwsza sędzia w Polsce mianowana była dopiero w 1929 r. Co więcej, żeby kobieta mogła piastować publiczne stanowiska, potrzebowała zgody męża, jakby sama nie umiała o sobie zdecydować.
Myślę, że istotną sprawą jest również przestępczość wobec kobiet. Sprawców gwałtów praktycznie nie ścigano. Było społeczne przyzwolenie na seksualne wykorzystywanie kobiet. Krążyły niewybredne dowcipy na ten temat. Gwałt uważano za konsekwencję nieudanej randki.
W dwudziestoleciu międzywojennym rosła jednak świadomość kobiet. Zrzeszały się i walczyły o swoje prawa. Katarzyna Jaśmińska czytała między innymi stare numery „Steru” – czasopisma, które wychodziło w Warszawie od 1907 do 1914 r., a jego redaktorką była feministka Paulina Kuczalska-Reinschmidt. Sama zresztą też pisze feministyczne artykuły, a z czasem pomaga Cichońskiemu przy współczesnej powieści feministycznej. Bierze udział w manifestacji przed domem Piłsudskiego.
Starałam się tak nakreślić tło historyczno-społeczne, aby czytelnik łatwiej mógł wczuć się w sytuację moich bohaterek. Mimo iż od zakończenia wielkiej wojny minęło sto lat, to kwestia równouprawnienia kobiet wciąż jest aktualna i ważna.

Która z bohaterek jest Ci najbliższa i dlaczego?
– Trudno powiedzieć, ponieważ każda z nich jest inna. Katarzyna jest najbardziej waleczna, choć też najmocniej skrzywdzona przez los. Wie, czego chce i potrafi zaryzykować. Przy tym jest piękną i mądrą kobietą. Stasia – równie urodziwa jak jej starsza siostra – jest pokorna i grzeczna, akceptuje decyzje rodziców. Jest też niezwykle utalentowana. Mogłaby być artystką. Za to Julia, ta najmniej atrakcyjna z sióstr, jest ciekawa świata, radosna i energiczna. Robi wszystko po swojemu, choć nie ma zbyt wielu oczekiwań wobec życia. Pragnie kochać i być kochana. Uwielbiam ją za ciekawość świata, bo to dzięki niej czytelnik lepiej pozna Gdańsk.
Wszystkie trzy siostry kochają muzykę. Odziedziczyły tę miłość po matce. Są wrażliwe i delikatne jak płatki jaśminu. Nie da się ich nie lubić.

Czy ważna jest dla Ciebie taka solidarność kobieca: wspieranie się przyjacielskie, zawodowe?
– Myślę, że tak. Każdy potrzebuje wsparcia zawodowego i przyjacielskiego. Uważam, że kobiety potrafią sobie je wzajemnie okazywać. Kto jak kto, ale kobieta najlepiej zrozumie drugą kobietę. Często zarzuca się nam brak solidarności, ale wydaje mi się, że to raczej stereotyp. Jeżeli chcemy, potrafimy być solidarne, choć pewnie nie zawsze jest to łatwe. Jednak na stuprocentową solidarność trudno liczyć, to byłoby zbyt idealistyczne.

Masz przyjaciółkę, z którą dzielisz swoje radości i smutki?
– Moi czytelnicy wiedzą, że przyjaźnię się z Anitą Scharmach. Można powiedzieć, że to taka zawodowa przyjaźń albo przyjaźń, która zrodziła się „w pracy” – choć oczywiście dawno wykroczyła poza sprawy zawodowe. Wydaje mi się, że tylko Anita potrafi zrozumieć niektóre moje pisarskie rozterki. Mam również inne przyjaciółki, z którymi spędzam czas, dzielę się smutkami i radościami, rozmawiam o książkach, ale też kotach, dzieciach, rodzicach, itp. Łatwo wchodzę w relacje z ludźmi i bardzo się do nich przywiązuję. Najważniejszym przyjacielem jest jednak mój mąż, nikt mnie tak nie wspiera i nie dopełnia jak on.

Polecamy książki Anny Sakowicz:
„Listy do A.” 

Jaśminowa Saga. Tom1. Czas grzechu.

Z okazji premiery pierwszego tomu „Jaśminowej Sagi” pt. „Czas grzechu” Poradnia K zaprasza na spotkanie z autorką Anną Sakowicz podczas Wirtualnych Targów Książki Empiku w poniedziałek 19 października o godz. 20.

Link do spotkania: https://www.facebook.com/events/3388701588021863

Do zobaczenia!

Zakupy razem:

0.00 PLN

Sposób i koszt dostawy wybierzesz w następnym kroku

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów